Dlaczego dorosłość jest nudna i czy można to zmienić?

Kupiłam wczoraj w Biedronce czekoladę z miętowym nadzieniem, żeby przypomnieć sobie smak dzieciństwa. Pamiętam jak dziś jeden z tych słonecznych, wiosennych dni, pięcioletnią siebie w zielonej sukience w kropki i babcię, która odbiera mnie z przedszkola, po czym prowadzi za rękę do skromnego sklepu ze słodyczami, nieopodal parku.

Nieczęsto z nią wracałam z przedszkola i nieczęsto chodziłyśmy do tego sklepu. Ale kiedy już tam byłyśmy, za każdym razem kupowała mi małą, miętową czekoladę. Uwielbiałam ją. Wracając do domu rozmawiała ze mną tak, jakby jej rozmówcą był dorosły człowiek. Czułam, że traktuje mnie poważnie i bardzo mi się to podobało.

Wtedy tylko jadłam czekoladę, teraz ją jem, sącząc przy okazji kawę. Jestem dorosła. Będąc dzieckiem, zupełnie inaczej wyobrażałam sobie ten stan. Wydawało mi się wówczas, że dorośli są super-ludźmi, którzy wszystko wiedzą, widzą, są mądrzy, właściwie mają zupełnie inny stan świadomości. Teraz myślę, że stan świadomości zmieniamy dobrowolnie. Możesz to zrobić, ale nie musisz. Są wśród nas ludzie, którzy starają się być maksymalnie dorośli – poważni, odpowiedzialni, patrzący z wyrazem dezaprobaty w oczach na tych, którzy zachowali w sobie dziecięcość.

Ostatnio zaczęłam uważniej się przyglądać tym drugim. Ludziom odrobinę, albo trochę bardziej beztroskim. Przejawiającym dorosłe zachowania tylko na tyle, na ile to konieczne.
Dorośli ludzie z dziecięcymi zapędami, marzeniami, ciekawością świata, zachciankami, dziecięcą bezpośredniością i szczerością. Takie dorosłe dzieci.
Jak w ogóle zdefiniować dorosłość? Który dorosły jest „normalny”? Ten, który wszystkim się martwi na zapas, jest odpowiedzialny, płaci rachunki, obowiązki przedkłada nad pasje, czy ten, który płaci rachunki, bo rozumie, że trzeba, a jednocześnie jest świadomy, że robienie rzeczy z pasją oraz dla pasji to jest jedna z ważniejszych spraw w jego życiu? Bo to sprawia mu radość, nadaje życiu więcej sensu, zwiększa poczucie wartości i sprawia że chce mu się rano wstać z łóżka. Bo rozumie, że praca jest tylko jednym z wielu elementów układanki wpływającej na poczucie szczęścia.


Mam wrażenie, że bardzo wielu z nas wpada w tę pułapkę. Wydaje nam się, że wyższa liczba w metryczce zobowiązuje do poważnego, stonowanego zachowania, do przewartościowania spraw, które dotychczas były dla nas ważne, często też do większego dbania o dobro cudze, niż o swoje własne.
Znam tak wielu dorosłych, którzy mogliby żyć fantastycznie, którzy mają w sobie ogromną ilość tej wspaniałej, dziecięcej beztroski, a przywdziewają poważne maski bo wydaje im się, że tak trzeba.

A kto właściwie określa o co chodzi w dorosłości? Otoczenie, społeczeństwo, autorytety? Dlaczego mamy dostosowywać się do cudzego wyobrażenia na ten temat? Bo ktoś tak ustalił, powiedział że to się mieści w granicach normy? Nawet jeśli tak jest, to czy zawsze bycie "w normie" jest najlepszym, co może nas spotkać? Zazwyczaj to właśnie wyjście poza schemat ogólnie przyjętej normy pozwala cieszyć się życiem i robić rzeczy, które wprawiają w zachwyt, dając nam mnóstwo pozytywnej energii.
Płacenie rachunków i troszczenie się o bliskich ludzi to nie wszystko. Znikomym nakładem środków – pieniędzy i czasu – można zadbać o siebie, o swoje wewnętrzne dziecko, sprawić, że dni nabierają sensu i  nie podchodzi się do życia śmiertelnie poważnie.

Dla mnie bycie dorosłym to po prostu większa świadomość siebie. To świadome staranie się o zachowanie równowagi.
Bo przecież wyłącznie od nas zależy jak definiujemy dorosłość, czym dla nas jest, a czym nie jest. O ile mniej nieszczęśliwych istot byłoby wśród nas, gdybyśmy byli świadomi,  że te definicje do niczego nie są nam potrzebne. Najważniejsze jest to co czujesz i czego chcesz. Jedyną regułą, o której powinniśmy pamiętać to zachowanie nietykalności drugiego człowieka. Cała reszta jest dowolna, wszystko inne możesz kreować sam. 

Możesz mieć poważną pracę na etacie, albo zarabiać na najbardziej podstawowe potrzeby, a przez resztę czasu rozwijać coś swojego. 
Możesz woleć czekoladę od szpinaku. Możesz spędzić wakacje nad pobliskim jeziorem, zamiast wylegiwać się na gorącej plaży w Costa Brava, jeśli wiesz, że to pierwsze da ci więcej radości. Możesz hodować żółwie albo patyczaki, zamiast wychodzić kilka razy dziennie na spacer z psem. Możesz nie przejmować się sprawami, które wszystkich dookoła martwią. Możesz lubić "Jak poznałem waszą matkę", a nie znosić "Przyjaciół". Możesz być beztroski i zabawny, nawet jeśli komuś się to nie podoba.
W zasadzie możesz żyć tak jak ci się podoba i być taki, jaki lubisz być. I stworzyć własną definicję dorosłości. Albo nie tworzyć jej wcale.


Zbyt wiele ludzi umiera z obojętnym sercem i to okropny sposób na odejście z tego świata. Życie ofiarowuje nam zdumiewające możliwości, ale musimy mieć oczy szeroko otwarte, by je dostrzec. Beth Hoffman

Dlaczego dorosłość jest nudna i czy można to zmienić? Dlaczego dorosłość jest nudna i czy można to zmienić? Reviewed by Klaudia on 18:58 Rating: 5

Brak komentarzy:

Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii, pisz śmiało :)

top navigation

Obsługiwane przez usługę Blogger.