21 stycznia 2017

Kiedy marzenia innych stają się naszymi



Ludzie niekiedy mają tendencję do samookaleczania. Bywamy masochistami. Ta kobieta, nad którą znęca się mąż, a która trwa przy nim dla dobra dzieci, żeby nie wychowywały się bez ojca. Ten mężczyzna, którego sukces na polu zawodowym okupiony jest stresem, wyładowywanym na rodzinie. Dziecko idące na studia zadowalające aspiracje rodziców, nie jego własne. Tworzy się krąg wzajemnego unieszczęśliwiania.

Narzucamy sobie krzyże, które nosimy przez znaczną część życia, wmawiając sobie, że to dla dobra naszego, dla dobra rodziny. Przeważnie robimy to z obawy przed ostracyzmem społecznym, zmianami, z obawy przed wzięciem sterów w swoje ręce. Wygodniej jest przejść przez życie intuicyjnie, będąc porwanym przez nurt rzeki. Nie rozmyślając czy warto, czy płynę w dobrą stronę. Najgorzej, że potem, niespodziewanie może przyjść refleksja i pod jej wpływem zdamy sobie sprawę, że TO NIE JEST TO. To nie daje mi szczęścia, nie sprawia, że chce mi się rano wyjść z łóżka. Przestaję dostrzegać sens w przeżywaniu nadchodzącego dnia w taki sposób w jaki zapowiada się, że go przeżyję.

Czasami bywa tak, że kiedy tkwimy w tym samonapędzającym się nieszczęściu, wydarza się coś, co utożsamiamy z końcem świata. Czego nigdy nie życzylibyśmy sobie, naszym przyjaciołom, nawet ludziom, za którymi nie przepadamy. Dzieje się, burzy dotychczasowy porządek i ład. Trzeba przewartościować swoje życie, nie ma innego wyjścia, jeśli chcesz odnaleźć się w nowym świecie. I niespodziewanie może się okazać, że ten koniec świata budzi cię z letargu. Nagle ci się chce. Chcesz iść do kina na ten nowy film z Ryanem Goslingiem, orientujesz się, że sto lat nie byłeś w teatrze więc szukasz spektaklu i kupujesz bilet. Zaczynasz oszczędzać pieniądze na podróż, o której marzyłeś od dawna. Dzwonisz do przyjaciela, z którym nie miałeś kontaktu od szkoły średniej. Wsiadasz w pociąg i jedziesz gdziekolwiek. Nagle okazuje się, że lubisz spontaniczność. Poznajesz ludzi, którzy cię rozumieją. Okazuje się, że życie ma dużo więcej do zaoferowania niż dotychczas myślałeś.

Nie warto kurczowo trzymać się decyzji, tylko dlatego, że kiedyś wydawały nam się słuszne. Nie warto trwać przy ludziach, którzy już nie widzą w nas kompanów do rozmów i wspólnych przygód. Nie warto myśleć o swoim życiu w kategoriach spełniania aspiracji osób dla nas ważnych.
Nie zawsze to czego pragniesz jest potrzebne ci do szczęścia. Czasami twoje myśli, w rzeczywistości podyktowane są przez oczekiwania otaczających cię ludzi.
Warto się przebudzić i spojrzeć na życie swoimi oczami, odsuwając na bok cały świat.

Klaudia aka Paulo Coelho.

2 komentarze:

  1. Czasami ciężko jest zacząć żyć na nowo i dla siebie. Ale wydaje mi się, że warto chociaż podjąć walkę i spróbować. Chociaż po to żeby zobaczyć co nas omija w życiu kiedy my tkwimy w tej samej szarej rzeczywistości, do której się przyzwyczailiśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, myślę sobie, że wbrew pozorom jest to jedna z najtrudniejszych rzeczy, z którymi ludzie się mierzą - życie dla samych siebie. Szara rzeczywistość pomimo, że często nie daje radości, jest stabilna, a wychylenie się poza nią, może oznaczać szczęśliwsze dni, ale równie dobrze przegraną, straty i związany z nimi brak sił na dalszą walkę.

      Usuń

Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii, pisz śmiało :)